Tłumaczę się: Co może przynieść nowy dzień

Przechodziłam przez ulicę w małym miasteczku na Słowacji, gdy nagle zamurowało mnie. Po lewym pasie mknął imponujący pojazd. Nie był to jednak najnowszy model Audi czy Porsche, ale jedna z maszyn rolniczych znanej marki. Nie obawiajcie się, drodzy Czytelnicy, o moje zdrowie psychiczne, wszystko ze mną w jak najlepszym porządku. Maszyna ta po prostu musiała zwrócić moją uwagę.

Mam niezwykłą słabość do koparek, odkąd obejrzałam teledysk zespołu Nizlopi „JCB”, ale to nie moje upodobanie do tych pojazdów spowodowało zainteresowanie słowacką maszyną. Powód był dużo bardziej przyziemny – parę miesięcy wcześniej tłumaczyłam prezentację maszyn rolniczych. Ot i cała historia. Pamiętam, że siedziałam wtedy nad tłumaczeniem wiele godzin, obracając kombajny i traktory do góry nogami (na stronie producenta istniała możliwość wirtualnego obrotu o 360 stopni), by upewnić się, co oznaczają poszczególne terminy. Od tego czasu zwracam dużo większą uwagę na mijające mnie kombajny🙂

Zawsze żal mi osób, które narzekają, że już po trzech-czterech latach ich praca staje się całkowicie powtarzalna i nie mogą liczyć na dalszy rozwój. Chyba, że rzucą to wszystko w diabły, przebranżowią się albo przynajmniej całkowicie zmienią dział w firmie. A ja tu wstaję sobie rano, najpierw doszkalam się z ochrony danych osobowych, potem zachwalam produkty znanych firm, by pod koniec dnia opisywać sytuację finansową kolejnego przedsiębiorstwa. I tak dzień w dzień. Raz może być oryginalnie, raz ciekawie, a raz przewidywalnie. Z roku na rok gromadzę coraz większą wiedzę z różnych, czasami niezwykle zaskakujących dziedzin, poznaję nowe technologie, mam dostęp do informacji, po które sama bym nie sięgnęła. Nieustannie się uczę.

Przeciwnicy takich ciągłych zmian zakresu tłumaczeń mogą powiedzieć, że, parafrazując: „jeśli ktoś jest od wszystkiego, to jest od niczego”. Nie mogę się z nimi nie zgodzić. Często może być tak, jakby wziąć dziennikarza z działu kultury i kazać mu pisać o kryzysie finansowym. Jednak wszyscy tłumacze powinni mierzyć siły na zamiary i odpowiednio i rozsądnie się wyspecjalizować, nie próbując złapać wszystkich srok za ogon. Wiadomo, że skoro w życiu było więcej możliwości dowiedzenia się o biznesie i finansach, nie należy brać na warsztat tłumaczeń ulotek medycznych. Ważna jest też dobra współpraca z klientem (choć niestety rzadka). Jeśli uda się nam uzyskać  o informacje zwrotne, specjalizacja w danym temacie będzie dużo łatwiejsza.

A teraz wybaczcie drodzy Czytelnicy, ale wracam do tekstu o prawach człowieka.

Hania

Ten wpis został opublikowany w kategorii Tłumaczę się i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Tłumaczę się: Co może przynieść nowy dzień

  1. Hania pisze:

    Wszystkim zainteresowanym zawodem tłumacza polecam nową serię w radiu Tok.fm: Tłumacz/ka. Nie jest to co prawda poradnik z cyklu „Jak zostać…”, ponieważ wszyscy dotychczas zaproszeni tłumacze zaczynali w zupełnie innej rzeczywistości, ale warto posłuchać:
    http://www.tok.fm/TOKFM/0,121940.html

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s