Poznać życie przed przeżyciem

Pewien znajomy, znacznie starszy ode mnie mężczyzna wyznał mi kiedyś: „gdybym znał życie, zupełnie inaczej ułożyłbym sobie pewne sprawy, ale nie znałem życia, więc było, jak było”. Zdanie to brzmiało co najmniej jak bilans życia u jego kresu. Co zrobiłby inaczej? – drążę i dowiaduję się: zamiast wczesnego ożenku, poszedłby na studia (jednak życie na kocią łapę było wtedy nie do pomyślenia, więc usprawiedliwił tę decyzję), inaczej rozegrałby biznes, może nie musiałby wyjechać z kraju.

Od tamtej naszej rozmowy minęły ponad dwa lata, a do mnie wciąż powraca pytanie: co to właściwie znaczy „znać życie”? Wielokrotnie zastanawiam się, czy możliwym jest zastosowanie mądrości seniorów w moim życiu, bez utraty świeżości, młodzieńczego optymizmu i entuzjazmu. Gdyby się ta sztuka udała, mogłabym przecież uniknąć wielu błędów, ominąć pewne przeszkody, przygotować się na porażki, jednocześnie maksymalizując szansę na odniesienie dowolnie zdefiniowanego sukcesu. Kusząca wizja? Niezupełnie.

Młody i głupi

Nauka na własnych błędach przez całe życie wydaje się być tak naturalna, jak nauka chodzenia. Bez prób i upadków nie byłoby szans na złapanie równowagi. Zatem życie z dnia na dzień, spontanicznie, zgodnie z podszeptami serca, czy jak kto woli – intuicji – wydaje się być naturalną koleją rzeczy. Każde doświadczenie uczy nas o sobie i świecie, dlatego im więcej różnorodnych doświadczeń, tym lepiej – tym bardziej się rozwijamy i dojrzewamy. Nie da się sztucznie przyspieszyć tego procesu, chyba że los postawi nas przed takim wyzwaniem (dzieci wychowujące młodsze rodzeństwo z pewnością dojrzewają szybciej niż rówieśnicy). W związku z tym, że uczymy się każdego dnia, nie możemy mieć do siebie pretensji o błędne decyzje z przeszłości – po fakcie stwierdzamy co najwyżej: byłem młody i głupi, stąd takie nieprzemyślane kroki. Jednak były to z pewnością najbardziej poważne posunięcia, na jakie było nas wtedy stać.

Stary malutki

Rozważmy inny wariant. Jesteśmy ciągle za młodzi, by uważać się za dość mądrych życiowo, dlatego uczymy się życia od autorytetów – ludzi równie omylnych jak my, ale imponujących nam w określonych dziedzinach. Wolimy uczyć się na cudzych sukcesach, niż własnych porażkach, bo i po co dać się poturbować, jeśli można bezboleśnie? Radzimy się starszych, czytamy biografie zwycięzców, aby powielać skuteczne strategie, bo sami czujemy się wciąż zbyt niedojrzali na odważne, samodzielne decyzje. Zamiast wypracowywać własne rozwiązania, stosujemy cudze, bo tak jest bezpieczniej, a może i skuteczniej. Wypowiadamy opinie starszych jako własne, ale brzmią one w naszych ustach nieco na wyrost, bo to jedynie sucha teoria (choć mocno w nią wierzymy). Stawiamy ostrożnie każdy krok, wyzbywając się właściwej dla młodych spontaniczności, bo już  przecież „znamy” możliwe konsekwencje nierozważnych zachowań.

Jak będziesz w moim wieku, to zrozumiesz

Psychologia rozwoju naucza, że młodszy człowiek nie jest w stanie zrozumieć starszego. Może wprawdzie przypuszczać, jak to jest, ale gdy już osiąga ten wiek, okazuje się, że zastana rzeczywistość nie pokrywa się z wyobrażeniami (np. nagle coś przestało być ważne na tym etapie życia, a za młodu sądziliśmy, że zawsze będzie). Ponadto twórca koncepcji kryzysów rozwojowych, Erik Erikson twierdził, że we wszystkie etapy życia wchodzimy nieprzygotowani, bo po prostu nie jesteśmy w stanie się przygotować. Nie wiemy, jak zareagujemy na nowe i jak sobie poradzimy. Wniosek z tego, że żadna wiedza teoretyczna nie zastąpi nam osobistych doświadczeń.

Szukając złotego środka

Rozsądnym rozwiązaniem wydaje się być otwartość na nowe, ciągła nauka świata, przypatrywanie się różnym ludziom i ich decyzjom oraz ich konsekwencjom, przy jednoczesnym zachowaniu wiary w potęgę własnego umysłu oraz nadziei, że instynkt samozachowawczy nie zawiedzie. Jeśli już czytać biografie, to dobrze poznać tło historyczne i ówczesne realia – aby lepiej zrozumieć motywy kierujące zachowaniami. Jeśli pytamy kogoś o jego receptę na sukces, warto dowiedzieć się też, jaką cenę za niego zapłacił. Wtedy dopiero możemy świadomie decydować, czy podobny rezultat jest tym, o co ostatecznie zabiegamy.

Cofnąć czas

Gdy wiosną w PR 1 Polskiego Radia zapytano słuchaczy, co by zmienili w swoim życiu, gdyby mogli cofnąć czas, pośród odpowiedzi znalazło się absolutnie wszystko. Jedni żałowali małżeństwa, inni braku ślubu. Młode matki żałowały, że nie zrobiły kariery, podczas gdy koleżanki karierowiczki żałowały, że nie założyły rodziny. Jedni żałowali lat spędzonych w korporacji, a inni – braku odwagi na pracę w korporacji. Mój rozmówca, starszy pan nie był więc wyjątkiem. Ale byli i tacy, którzy nie żałowali w swoim życiu kompletnie niczego. Czy dlatego, że uważali się za mądrzejszych, nieomylnych? Nie. Ich mądrość przejawiała się w przekonaniu, że sposób w jaki przeżywają życie jest najlepszym, jaki mogą wybrać.

A Wy, drodzy Czytelnicy, od kogo uczycie się życia?

Magda

Ten wpis został opublikowany w kategorii Inne i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Poznać życie przed przeżyciem

  1. Aneta pisze:

    no jak to! od starszej siostry się uczymy…😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s