Zagraj to jeszcze raz, Sam?

„To wczorajsze danie było naprawdę smaczne. Zjemy je dziś jeszcze raz?” Ale po co, dlaczego nie spróbujemy czegoś innego? – rodzi się w moich myślach pytanie. Skoro w życiu istnieje tyle możliwości, dlaczego mamy pozostawać zamknięci w kręgu tych już wypróbowanych? Na palcach jednej ręki mogę zliczyć książki, które przeczytałam więcej niż jeden raz. Trochę inaczej jest z filmami, choć i tak rzadko kiedy uważam, że warto czemuś poświęcić powtórnie 1,5 godziny mojego czasu.

Są jednak osoby, które żyją według dewizy inżyniera Mamonia: „Mnie się podobają melodie, które już raz słyszałem”. Potrafią pójść dwa razy do kina na ten sam film, co roku w wakacje jeździć w te same miejsca, gdzie czytają te same książki, a na ich talerzach nigdy nie zagości najnowsze danie szefa kuchni (zamawiają zawsze to samo, co najwyżej wybierając z dwóch-trzech wypróbowanych potraw). Która grupa osób uczy się więcej i czerpie więcej z życia?

Mogłoby się wydawać, że eksperymentatorzy rozwijają się bardziej. Tracą niestety cenny czas na coś, co po bliższym przyjrzeniu się okazuje się całkowicie bezwartościowe. Z pewnością częściej ponoszą porażki – niestety, gdy próbujemy nowych rzeczy, zdarza nam się zwyczajnie na nich naciąć. Nie znaczy to, że znany autor nie stworzy gniota, ale znacznie rzadziej istnieje to ryzyko.

Hipotetycznie wydaje mi się, że ci, co wolą trzymać się znanych obszarów, rzadziej czują, że tracą na czymś czas. Wiedzą, że dany film doskonale nadaje się do poprawienia humoru, a inny utwór na pewno sprawdzi się podczas prowadzenia samochodu. Nie muszą więc w panice zmieniać płyt, bo wybrana muzyka bardziej denerwuje niż uspokaja.  Nie zdarza się im rozczarowanym wyjść z kina, bo wiedzą, że dany reżyser dostarczy takiego, a nie innego rodzaju rozrywki. Pewnie naciskają przycisk „repeat” na swoich odtwarzaczach mp3, a zamykając książkę zastanawiają się, kiedy powrócą do niej ponownie.

Ja tymczasem już po stu stronach lektury niejeden raz deklarowałam, że nigdy więcej nie sięgnę do danej pozycji, bo naprawdę nic mnie w niej nie wciąga. Próbowałam czegoś innego i metodą prób i błędów odkrywałam wiele pereł: na przykład serię wydawnictwa Czarne z reportażami, nieistniejący już podcast Radia Bis o książkach (prowadzący: Tomasz Kosiorek i Dorota Koman), czy magiczną muzykę Jamiego Culluma odkryta pewnego wieczoru w programie Michaela Parkinsona.

Dlatego też nie zważając na sugestię usłyszaną dziś rano, na obiad zjem kolejne, niepowtarzalne i jedyne w swoim rodzaju danie. Może nie będzie to ryba z masłem waniliowym i pomarańczami (mój największy eksperyment w kuchni), ale wypiję do niego kieliszek wina, którego jeszcze nie próbowałam, słuchając niedawno odkrytej muzyki.

A Wy, jak planujecie spędzić dzisiejszy wieczór? Poeksperymentujecie, czy raczej obejrzycie po raz kolejny ulubiony film wypowiadając słowa dialogów równocześnie z bohaterami?

Hania

Ten wpis został opublikowany w kategorii Inne, Inspiracje i oznaczony tagami , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s