Pokaż wszystkie wyniki wyszukiwania

Zastanawialiście się kiedyś jak to jest, że akurat wtedy, gdy usilnie czegoś szukacie, nagle pojawia się to wszędzie, właściwie nie wiadomo skąd? Mam tu na myśli raczej znaleziska niematerialne, takie jak pomysły, idee, czy rozwiązania problemów, niż przedmioty (te ostatnie znajdują się najczęściej wtedy, kiedy właśnie przestajemy ich szukać, albo kiedy już nie są do niczego potrzebne ;p). Mnie osobiście przytrafia się to dość często i choć nauka dawno już wyjaśniła naturę tego zjawiska, za każdym razem zadziwia mnie na nowo!

Ostatnio poszukiwałam odpowiedzi na pewne dręczące mnie pytanie (żeby było trudniej, nie było to pytanie zamknięte). Odkąd je sobie postawiłam minęło trochę czasu, aż w pewnym momencie zaczęły spływać do mnie odpowiedzi. Oczywiście nie bezpośrednio, lecz wieloma różnymi kanałami zaczęłam odbierać pewne informacje. Niespodziewanie na ten temat zasłyszałam rozmowę na ulicy, w tym czasie zadzwonił do mnie znajomy, który nie mając pojęcia co mi chodzi po głowie, poruszył ten temat i nawet blogger, którego posty subskrybuję, napisał nowy tekst właśnie o moim problemie. Podobnie z audycjami radiowymi, czy programami telewizyjnymi – wszystkie nagle zaczęły o tym trąbić! Jakby tego wszystkiego było mało, jakaś tajemnicza siła pchnęła mnie też do tego, żeby zajrzeć do szuflady, w której, ku mojemu zaskoczeniu, znalazłam coś bardzo przydatnego.

Zwykle myślimy o takich sytuacjach jak o szczęśliwych zbiegach okoliczności, czy cudownych zrządzeniach losu, jednak podobne zjawiska nie mają w sobie nic magicznego. Po prostu gdy zaczynamy o czymś myśleć (a bodźców wywoławczych nie brakuje) wówczas wyłapujemy informacje z otoczenia na ten określony temat. Co więcej, te „dane” były tam cały czas, ale nie znajdowały się w naszym polu percepcyjnym i nie ukierunkowywaliśmy na nie uwagi. Czasem nawet jakieś „stare” możemy zinterpretować w nowym kontekście tak, że stworzą nową jakość.

Jedyny warunek, który trzeba spełnić, aby uruchomić „mechanizmy poszukiwawcze”, to zdiagnozować problem i postawić pytanie, następnie uwierzyć w potęgę własnego umysłu, a potem już tylko rejestrować odpowiedzi. Działa to trochę jak wpisanie w wyszukiwarce hasła i czekanie na wyniki – z dostępnych informacji filtrujemy te, które choć trochę pasują do „zapytania”.

Mimo świadomości powyższego i tak nie przestaję dziwić się, gdy mi się to przytrafia i na przykład widząc na ulicach kobiety w ciąży, zadaję sobie pytanie: gdzie one wszystkie były, jak ich nie było? Dopiero później zdaję sobie sprawę, że wcześniej najzwyczajniej nie zwracałam na nie uwagi, bo temat macierzyństwa nie interesował mnie pod żadnym względem, a ciężarne kobiety wcale się przede mną nie ukrywały🙂

A Wy? Doświadczacie podobnych niespodzianek?

Magda

Ten wpis został opublikowany w kategorii Inne i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s