Te ważniejsze święta

Święta Wielkiejnocy to w kościele katolickim najważniejsze święta w roku/kalendarzu liturgicznym. Jednak wielu chrześcijan bardziej lubi i uroczyściej obchodzi święta Bożego Narodzenia, bo są dłużej oczekiwane, bardziej klimatyczne i – przynajmniej z założenia – niezwykle rodzinne. Mimo środka zimy wielokrotnie udało mi się poczuć ciepło grudniowych świąt. A Wielkanoc? Od kilku lat staram się dostrzec wyjątkowość święta Zmartwychwstania Pańskiego, bo i są ku temu powody: wiosenna aura i kwitnąca przyroda rzeczywiście symbolizują nowe życie, odrodzenie, świeżość. Świąteczna atmosfera udziela mi się jednak tylko przy naprawdę dobrej pogodzie, kiedy rażące słońce podkreśla jaskrawość wiosennych prochowców i koszyczków ze święconką. A przecież radość świętowania nie powinna być uwarunkowana aurą, dlaczego więc jest?

Mam wrażenie, że polskie świętowanie jest w gruncie rzeczy dość smutne. Same obrzędy wielkopostne od zawsze były dla mnie bardzo przytłaczające i w pewnym momencie przestałam w nich uczestniczyć. Nie wystarczy, że ludzie na ulicach są smętni, narzekający i przygnębieni, że nawet w kościele muszą słyszeć, że powinni się umartwiać i z pokorą znosić każde cierpienie? Rozumiem, że zamysł był taki, żeby najpierw pościć, aby docenić dostatek i smak świątecznych potraw; najpierw się smucić, by później się radować. Jednak dla mnie dwa dni świętowania są niewspółmierne do czterdziestu dni postu, copiątkowej Drogi Krzyżowej, czy coniedzielnych Gorzkich Żalów, w których wierni mogą uczestniczyć co roku. I brakuje mi kaznodziei, który przełożyłby biblijny przekaz na język dzisiejszego człowieka i poparł przykładami z życia codziennego tak, aby wierni opuszczali mury kościelne pokrzepieni, podniesieni na duchu i przekonani, że wiara w istocie jest pomocna w ziemskim pielgrzymowaniu.

Zostawmy jednak praktyki kościelne, bo są niezmienne od lat i z pewnością nie zostaną na mój wniosek zmodyfikowane. Wielkanoc 2011 upłynie mi pod znakiem poszukiwania wartości, których być może nie dostrzegam. A może Wy już je znaleźliście i podzielicie się własnymi odkryciami?

Magda

Ten wpis został opublikowany w kategorii Inne i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Te ważniejsze święta

  1. Żona Kota pisze:

    Mam nieodparte wrażenie, że masz okropnego pecha i nie możesz trafić na TEGO kaznodzieję, który Cię pokrzepi swoimi słowami – ja mam ten sam problem ze spowiedzią, ale to inna bajka😉 Życzę Ci więc, żeby to szybko się odmieniło, najlepiej w te Święta – może trzeba zacząć uprawiać churching?

    A co do porównywania nastrojów świątecznych, to ja od kilku lat, kiedy to nie mamy białych Świąt Bożego Narodzenia, jakoś nie umiem się w pełni nimi cieszyć, za to Święta Wielkanocne dla mnie nigdy nie zależały od pogody…

    Okres Wielkiego Postu faktycznie może być przytłaczający, w zależności od tego, jak bardzo zaplanowaliśmy się umartwiać, ale ja osobiście przyznam, że bardzo go lubię, szczególnie ze względu na pieśni wielkopostne (nie wspominając już Gorzkich Żali);-P, które po stokroć lepiej mi się śpiewa od kolęd, ale to takie moje osobiste zboczenie.
    Natomiast samo Triduum Paschalne (nie wliczając może Wielkiego Piątku, który wymaga przede wszystkim skupienia) dla mnie jest już radosne, budzi podekscytowanie, bo koniec umartwień już tak blisko😉. Szczególnie Wielka Sobota – wtedy to, idąc ze Święconką, można poobserwować ludzi i ich nieporadne zachowania w kościele => pierwszy raz od roku (można by prace o tym pisać, nie tylko teologiczne) lub dzieciaki, które gubią jajka z koszyczka, albo kiedy po poświęceniu pokarmów młody ksiądz podchodzi do ambony i przeprasza jeszcze raz najmocniej tę panią, którą walnął kropidłem;-P
    Co do duchowych przeżyć, to każdy oczywiście odczuwa indywidualnie, ale pomaga „otoczka” – na oazowe Triduum już raczej się nie wybierzesz, ale polecam pojechać do parafii na Gawronów – tam takie Tridua się odbywają i mają szczególną…moc wrażeń – zwłaszcza obrzędy Wielkiej Soboty i ich radosne zakończenie.

    W Boże Narodzenie jest wieczerza wigilijna, tu natomiast jest śniadanie – według mnie dużo bardziej uroczyste. U nas jest tak, że rano zjadamy nieduże śniadanie „małżeńskie”, a potem jedziemy świętować z Rodziną – dzielimy się nie opłatkiem, lecz jajkiem święconym, składając życzenia, zasiadamy do równie suto zastawionego stołu i ciesząc się sobą rozmawiamy, śmiejemy się i zajadamy do godzin popołudniowych, kiedy to zmiana dekoracji stołu zwiastuje obiadokolację;-).
    Wigilia jest dla mnie jednak bardziej…spokojna i nie tak radosna, bo to nadal oczekiwanie na Tego, który ma przyjść, a śniadanie wielkanocne, to już tylko pełnia…radości;-) Idąc tym tropem Boże Narodzenie dużo więcej od nas wymaga, bo okres oczekiwania przecież nie kończy się… Wielkanoc natomiast daje radość i nadzieję – czyż nie brzmi lepiej?

    *może to nie był najkrótszy komentarz, ale proszę o wybaczenie, mnie podwójnej;-) Radosnych Świąt!!!

    • Magda pisze:

      Witaj Żono Kota!

      Zacznę od końca: nigdzie na blogu nie ma klauzuli mówiącej o tym, że komentarz ma być krótki. Powiedziałabym nawet, że im dłuższe, tym lepsze (jeśli jednocześnie treściwe)! No chyba, że zastrzeżemy sobie, żeby komentarze nie były dłuższe od komentowanych wpisów :p

      Twoje podejście do świąt nie pozostawia wątpliwości, że potrafisz się nimi cieszyć i prawdziwie świętować. Co więcej, już mi się udzielił nastrój Twojej wypowiedzi🙂. Rzeczywiście – w porównaniu do kolacji wigilijnej, wielkanocne śniadanie jest dużo bardziej uroczyste (też dlatego, że nie postne!) i ze względu na porę dnia ma szansę być bardziej radosne, choćby ze względu na zaglądające przez okno słońce. Nigdy wcześniej nie przyszło mi do głowy porównywanie tych dwóch posiłków, więc dziękuję za Twój punkt widzenia!

      Co do churchingu🙂 i poszukiwania konkretnego księdza, mam mieszane odczucia. Zawsze mi się wydawało, że kościół to nie jest instytucja jak każda inna, np. uczelnia, którą dowolnie wybierasz w zależności od odpowiadającego kierunku i poziomu kształcenia. Wierni nie powinni być skazani na pecha albo szczęście w trafianiu na odpowiednich duchownych, to raczej kościół mógłby mówić „jednym głosem” po to, aby niezależnie od tego, do jakiej parafii przynależysz, mieć szansę usłyszeć to samo. Może jednak za wiele wymagam, biorąc pod uwagę rozłam w Kościele i wewnętrzne spory…?

      Dziękując za podzielenie się Twoim sposobem na dobre przeżycie świąt, mogę tylko życzyć utrzymania „poziomu” świętowania z poprzednich lat dla „podwójnej” Ciebie i Rodziny!

      M.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s