Trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść

Poznałam ostatnio pewnego holenderskiego dziennikarza. Pokonał trasę trwającą mniej więcej trzy godziny, by zobaczyć mecz jednej z luksemburskich drużyn. Od razu moje podejrzenie wzbudził fakt, że Holendrzy interesują się sportem w Luksemburgu i szybko okazało się, że moja podejrzliwość nie była bezpodstawna. Nie chodziło mu bowiem o całą drużynę, tylko o jednego szczególnego gracza – Holendra, który pomimo szacownego wieku gra w pierwszej lidze w Luksemburgu. Czego dokładnie dotyczył artykuł dla holenderskiej gazety? Graczy, którzy nadal uprawiają prawie zawodowy sport, choć już dawno zasłużyli na sportową emeryturę.

Wąsy mistrza

W ostatnich tygodniach media wrzały od dyskusji dotyczących naszego „orła z Wisły”. Pojawiła się akcja zapuszczania wąsów dla Małysza, były też pierwsze spekulacje dotyczące jego dalszej kariery. Wspominaliśmy czule i z rozrzewnieniem najlepsze skoki i komentarze przed ich oddaniem lub po, w których Adam Małysz nigdy nie pretendował do roli gwiazdy. Z łezką w oku obchodziliśmy też pośród śnieżycy koniec jego kariery w stolicy polskich skoków – Zakopanem. Ja za to zastanawiałam się, jak Małysz poradzi sobie z pustką ogarniającą osobę, która już się nie ściga, nie wygrywa, nie walczy o miejsce na podium, nie haruje na treningach po to, aby na zawodach oddać „dwóch równych skoków”.

Mama rezygnuje

W mojej drużynie jest dziewczyna, która próbowała zrezygnować z grania już trzy razy. Karmiła swojego męża i córkę obietnicami, że za rok wreszcie będzie w weekend w domu, a nie na boisku. Po sezonie deklarowała odcięcie się od drużyny, ale gdy przychodził wrzesień, niezmiennie dołączała do jej szeregów. Brakowało jej pewnie tych momentów, gdy drużyna dokonuje czegoś razem lub gdy na boisku udaje się wykonać niezmiernie trudne ćwiczenie. Przypuszczam, że tęskniła też za zmęczeniem po sumiennym treningu. Przede wszystkim zaś podejrzewam, że głównym problemem był fakt, że niemal całe jej życie zawsze kręciło się wokół sportu.

Życie po życiu

Z Adamem Małyszem nigdy nie dane mi było rozmawiać, wielokrotnie za to omawiałam sprawę ze wspomnianą dziewczyną i znajomym Holendrem. Widziałam w ich oczach to, co sama wielokrotnie odczuwałam po tym, gdy najpierw mówiłam sobie „dość” zamykając drzwi szatni, a potem wracałam z podkulonym ogonem. Niektórzy powiedzieliby, że zawsze można robić to samo, ale po amatorsku. Stworzyć drużynę ze znajomymi z pracy, odnowić kontakty z kolegami ze szkoły i uprawiać sport tylko dla przyjemności. Taki sport jednak nigdy nie daje tego, co sprawia, że znajomy Holender nadal grał.

Ciąg dalszy nastąpi?

Właśnie zakończył się sezon i nadszedł czas podejmowania decyzji. Znajomy Holender przenosi się gdzie indziej i pewnie przestanie grać, wspomniana dziewczyna pożegnała się z drużyną. A ja życzę Adamowi Małyszowi, by nauczył się żyć bez zawodowego sportu. Skontaktuję się z nim za parę lat, by powiedział mi, jak to zrobić. Chyba, że wcześniej wygram tę walkę.

Hania

Ten wpis został opublikowany w kategorii Inne i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s