Na językach

Parę dni temu obudziłam się zlana zimnym potem. Przyczyną takiego stanu rzeczy nie były jednak potwory, wampiry czy pogoń za gangsterami (choć akurat mafia lub jakuza dość często nawiedzają moje sny). Przerażenie i gwałtowne przebudzenie spowodowała nieco bardziej prozaiczna kwestia: błąd językowy. Ostatnie zdarzenie, które pamiętam to fakt, że we śnie bardzo intensywnie zastanawiałam się czy pewien czasownik odmienia się w czasie przeszłym z „być” czy „mieć”.

Może i zabrzmi to dziwnie, ale nie tylko moje życie codzienne, lecz również sny odzwierciedlają pogoń za poprawnością w drugim czy trzecim języku. Mary senne sprzed tygodnia tylko potwierdziły jak bardzo zależy mi na tym, by obcy język „móc zmóc”. Nie chodzi jednak o idealne, perfekcyjne i porównywalne z rodzimym użytkownikiem władanie językiem (choć oczywiście nie miałabym nic przeciwko). Przypuszczam raczej, że silny ładunek emocjonalny, który skutkował koszmarami, wziął się z ostatniej i najnowszej próby przełamywania bariery językowej.

– Cześć, co u Ciebie?

– …

– U mnie dobrze, tylko to, co się dzieje na świecie mnie przygnębia. Słyszałaś o tsunami w Japonii? Tyle ofiar!

– …

– Myślę o tym cały czas, bo miałam lecieć do Tokio w tym roku. A propos, co z Twoimi planami na wakacje?

– …

– No co tak nic nie mówisz? Nie chcesz ze mną rozmawiać? Przynudzam?

A potem może być tylko gorzej. Doświadczyliście takich momentów? Ja niestety znam je doskonale. W głowie tyle komentarzy, pomysłów, pytań i analiz, ale w pospiesznej rozmowie jedyną reakcją na potok słów naszego rozmówcy staje się długie milczenie, a potem powolne składanie słów. Dukając zdanie po zdaniu i zastanawiając się nad końcówkami, przypadkami, rodzajnikami czy przyimkami sprawiamy wrażenie nieciekawych, niepewnych siebie, nudnych czy nawet ograniczonych. Taką opinię często mają osoby, które niemal nie znając języka przyjeżdżają do obcego kraju, gdzie inni patrzą na nich przez pryzmat tego, co potrafią powiedzieć.

Nie cierpię tych momentów, gdy ktoś porusza jeden z ważniejszych dla mnie tematów, a ja nie jestem w stanie powiedzieć dużo więcej niż „tak”, „nie” albo „nie wiem”. Wydaje mi się wtedy, że nigdy nie przekroczę tego progu, że już zawsze będę uchodziła za głupią dziewczynę z Polski, która nie ma własnego zdania. Nie lubię też, gdy ktoś nieznajomy nagle zadaje mi pytanie. Nie znam kontekstu wypowiedzi, nie jestem przygotowana, że ktoś może coś ode mnie chcieć. Słysząc proste pytanie „Która godzina?” (swoją drogą nie takie proste, bo niemal każdy język stosuje inne formuły opisywania czasu), chciałabym uciec, gdzie pieprz rośnie albo przynajmniej mieć okazję nagle zapaść się pod ziemię. Ponieważ schowanie się za pobliskie drzewo jako reakcja na pytanie byłoby jeszcze dziwniejsze niż nieumiejętna odpowiedź, czując się jak osoba gorszej kategorii, często z przepraszającym uśmiechem pokazuję pytającemu wskazówki mojego zegarka. Obiecuję sobie wtedy, że już następnym razem będę przygotowana. Tylko, że następny raz to zawsze inne pytanie, inne okoliczności i inny rozmówca.

A może Wy, drodzy Czytelnicy, macie jakieś niezawodne rozwiązanie?

Hania

Ten wpis został opublikowany w kategorii Inne i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Na językach

  1. Agata Siemaszko pisze:

    ja to bardzo dobrze znam… najgorzej, kiedy się nagle wchodzi w temat, na który się ma dużo do powiedzenia, a tu brak kompetencji z danej dziedziny:/ albo mowisz mówisz i nagle:/
    chociaz z drugiej strony jak mowię, nie przejmuję się az tak, jak prze tlumaczeniach.
    A czasem jak sie rozgadam, to nadrabiam gestykulacją, innymi językami – i nic nie jest mnie w stanie powstrzymać🙂

    • Hania pisze:

      Witaj Agato na naszym blogu! Zgadzam się, najgorzej jest, gdy jesteś
      specjalistą w danym temacie, ale nie umiesz o nim opowiadać w innym
      języku. Aż mózg od tego boli🙂 Zazdroszczę tych zdarzających się
      sporadycznie momentów niepowstrzymanego gadania, bo mnie raczej nie udaje się dojść do takiego stanu (nawet kilka głębszych nie pomaga). A po polsku to ze mnie gaduła jakich mało🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s