Mój sposób na święta bez tremy

Wbrew tytułowi, nie będę pisać o tym, jak całkowicie uprościć przygotowanie potraw świątecznych i skorzystać z dań z torebki. Muszę jednak przyznać, że to właśnie cykl reklam z Katarzyną Herman skłonił mnie do przedświątecznych przemyśleń.

Piękne, klimatyczne, rodzinne, bezstresowe, z mnóstwem prezentów – takie powinny być święta, a przynajmniej twórcy reklam dokładają wszelkich starań, abyśmy takie święta chcieli mieć. Sprzedawcy dbają o to, żebyśmy zatroszczyli się o każdy detal wystroju domu, o to, aby nie tylko kupić prezenty, ale i je pięknie opakować. Wydaje się, że jesteśmy bezbronni wobec tego natłoku reklam docierających różnymi kanałami.

Może jednak da się jakoś uchronić przed szumem informacyjnym, z którego z dnia na dzień coraz trudniej wydobyć to, co nas rzeczywiście interesuje? Mogę na przykład w ogóle nie włączać telewizji w grudniu, żeby uniknąć reklam i statystyk mówiących ile Polacy w tym roku wydadzą na święta i jak bardzo się zadłużą. Mogę wziąć urlop w pracy, po to żeby zrobić zakupy w małym sklepiku osiedlowym, który w przeciwieństwie do marketu, nie jest czynny do późnych godzin wieczornych. Mogę omijać centrum miasta, żeby nie być potrącaną przez biegających od sklepu do sklepu ludzi. Przy odrobinie wysiłku wszystko to byłoby wykonalne. Tylko czy to z kolei nie byłoby popadaniem ze skrajności w skrajność? Obawiam się, że właśnie tak.

Szczerze powiedziawszy wcale nie chciałabym, żeby to wszystko mnie ominęło. Potrzebny jest jednak umiar i cieszę się, że w czasie poprzednich świąt udało mi się „nie dać się zwariować”, a jednocześnie czerpać z okresu świątecznego to, co dla mnie ważne.

Jak to zrobiłam?

Zacznę od tego, co spędza sen z powiek wielu ludziom, czyli zakupy. Listę osób, które chcę obdarować znam od dawna i każda z takich osób ma w moim notatniku swoje miejsce, w którym wpisuję wszelkie pomysły jakie mi się rodzą w czasie całego roku. To samo z menu świątecznym. Wiele produktów można kupić wcześniej, a w wigilię tylko uzupełnić o świeżą żywność. Dlatego podoba mi się to, że asortyment świąteczny jest już w sklepach dużo wcześniej i sądzę, że coraz więcej osób będzie sobie chwaliło możliwość kupowania „first minute”. To oczywiście wymaga wcześniejszego zaplanowania, ale oszczędność czasu i nerwów w tygodniu przedświątecznym jest bezcenna.

Gdy już nie zaprzątają mi głowy sprawy pilne, moja uwaga zaczyna skupiać się na otoczeniu. Nagle dostrzegam świąteczne oświetlenie miasta, słyszę odgłos śniegu chrupiącego pod butami, czuję mróz na policzkach, widzę dzieciaki cieszące się zimą. Do tego cała gama zapachów wędzonych przekąsek z jarmarku świątecznego. Na pewno nie zwróciłabym na to wszystko uwagi, gdybym była zabiegana i spóźniona z przygotowaniami, a powyższe składa się przecież na magiczny klimat świąt.

Równocześnie rozumiem, że nie wszyscy lubią święta. Znam osoby, które nie przepadają za swoją rodziną i też nie każdemu odpowiadają tradycyjne zwyczaje. Sądzę jednak, że z spośród wielu tradycji bożonarodzeniowych można wybrać coś dla siebie. Nie muszą to być nawet zwyczaje bezpośrednio związane ze świętami, jak chociażby dodatkowe miejsce przy stole wigilijnym. Sama nie zdawałam sobie sprawy, że niektóre wieloletnie praktyki wejdą mi w nawyk i będę je uznawała za nieodłączny element przygotowań świątecznych. Należy do nich między innymi słuchanie radiowej Trójki w popołudnie wigilijne aż do wieczerzy. „Kolęda dla nieobecnych” Beaty Rybotyckiej oraz telefony słuchaczy wprawiają mnie w świąteczny nastrój, uspokajają i wyciszają. Podobnie niesamowitym jest usłyszeć „Driving home for Christmas” w chwili, kiedy rzeczywiście jest się w podróży. Gdy dodatkowo widzę pustki na ulicach mijanych miast i wiosek mam wrażenie, że wszyscy bez wyjątku zgromadzili się już w domach i oczekują czegoś wielkiego…

Mimo, że święta nie kończą się 24 grudnia, a ich „przeżywanie” nie ogranicza do subiektywnego odczuwania nastroju, to jednak dla mnie bez jednego ani drugiego po prostu by nie istniały.

A bez czego Wasze święta nie mogłyby się odbyć?

Życzę Wam, drodzy Czytelnicy wymarzonych świąt, które nie muszą mieć nic wspólnego z modelem prezentowanym w mediach🙂

Magda

Ten wpis został opublikowany w kategorii Inne i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Mój sposób na święta bez tremy

  1. MATEUSZ pisze:

    zgadzam się Magda z Tobą w stu procentach.Święta są dla ludzi a nie odwrotnie ,po co to wszystko jeśli się tylko biega , narzeka i nie ma się czasu nawet docenić piękna tego okresu…..:) WESOŁYCH ŚWIĄT ,TAK NA PRAWDĘ WESOŁYCH CI ZYCZĘ…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s