Dodane do „ulubionych”

Tak się złożyło, że udało mi się ostatnio obejrzeć film „Czekając na sobotę”, o którym pisała Hania w swoim poście. Nie miałam pojęcia, że też się nim interesowała. Przyciągnął nas pewnie dlatego, że obie należymy do grupy tych „nienudzących się” i wyłapujemy z otoczenia sygnały świadczące o tym, że jednak można mieć czas wolny i niezrozumiały dla nas problem z jego zagospodarowaniem. Sam film zaangażował mnie-widza wielowątkowo. Zastanawiałam się między innymi nad tym, jak bardzo wiarygodny przekaz stworzyli twórcy (w tym: ile zapłacono bohaterom, aby ujawnili swoje tajemnice, jak dalece obraz może być zafałszowany poprzez fakt, że osoby mające do dyspozycji swoje 5 minut mogły autoprezentować się odmiennie niż na co dzień i ile w tej całej historii ingerencji scenarzysty). Jednak abstrahując od moich wątpliwości, z pewnością na uwagę zasługuje fakt, że w pewnych społecznościach nuda jest sposobem na życie i nie wszyscy postrzegają ją jako problem.

Ja również czekam na sobotę. Już od poniedziałkowego poranka, gdy agresywnie traktuję bezbronny i bez zarzutu wykonujący swoje zadania budzik, pojawia się w moim sennym umyśle tylko jedna myśl: byle do soboty. Bo w sobotę nic nie zaplanuję na rano, w związku z czym będę mogła się wreszcie wyspać. We wtorek rano odliczam już radośnie, że jeszcze tylko 3 dni i weekend, i tak dalej w środę, czwartek i piątek. Jeszcze w piątek rano planuję nie robić kompletnie nic w sobotę odpoczywając i niemal dosłownie leżąc do góry brzuchem. A kończy się zwykle tym, że jak już się porządnie wyśpię, zabieram się za swoje zajęcia z poczuciem winy, że znów za długo spałam i zmniejszam tym samym szansę na wyrobienie się ze wszystkim (= to, co muszę zrobić + to, co chcę zrobić).

Chciałabym czasem się ponudzić, mieć to poczucie, że już wszystko zrobiłam i nic na mnie nie czeka.

Ale przecież czeka! Właśnie zainspirowana komentarzem Czytelnika odszukałam internetową wersję fragmentów tekstu, który poleca i dodałam link do ulubionych. I tak codziennie. Przypadkiem lub celowo znajduję w internecie mnóstwo ciekawych rzeczy, do których warto wrócić, albo przeczytać choć raz i dodaję do ulubionych. W googlowych dokumentach spisuję pomysły i inspiracje: na bloga i na życie, a googlowy kalendarz wypełniam po brzegi terminami i zadaniami. To taka moja pamięć zewnętrzna, w razie gdybym nie miała pomysłu na wolną chwilę, to wystarczy zajrzeć. Tymczasem zaglądam głównie po to, żeby od czasu do czasu sprawdzić, czy wszystko, co czeka w kolejce jest niezwykle ważne i warte mojego czasu. Tylko, że jak miałabym nadać wartość rzeczom, z którymi jeszcze się dobrze nie zapoznałam? Więc nic nie usuwam i jak czekało, tak czeka.

Wciąż pracuję nad równowagą w moim życiu, żeby był czas na pracę i odpoczynek, na sport dla ciała i książkę dla ducha. Staram się nie marnować czasu na rzeczy, które nie doprowadzają mnie do wytyczonych celów, ale od czasu do czasu buntuję się przeciwko własnej dyscyplinie i pozwalam sobie na większe rozluźnienie. Niestety nie sprawdził się u mnie jeszcze żaden system zarządzania czasem, począwszy od zwykłego kalendarza, a na macierzy Eisenhowera, którą dość precyzyjnie przedstawił Krystian, skończywszy. Wprawdzie wszystkie one pomagają mi jakoś utrzymać się w ryzach, ale nie jestem w stanie zmusić się do systematyczności i życia z zegarkiem, czy raczej kalendarzem w ręku. Wciąż czekam, aż ktoś wymyśli system dla ludzi chaotycznych🙂, którzy mogą pracować bez wytchnienia wiele godzin, a potem równie długo odpoczywać, nadrabiając niedobór snu i jedzenia. Być może wymagałoby to genetycznej przybudowy osobowości, więc odpuszczam sobie temat nieustannego przywoływania się do porządku, na rzecz rozwijania swoich mocniejszych stron, do czego przekonała mnie Ewa w swoim poście „Ograniczające myśli i przekonania”.

Nie jestem pewna, która skrajność lepsza – permanentny brak czasu, czy nuda. Obie specyficzne i na dłuższą metę destrukcyjne. Udaję się zatem na poszukiwanie złotego środka. Jeśli ktoś z Was już znalazł swój, zachęcam do podzielenia się tym odkryciem w komentarzach!

Pozdrawiam
– zabiegana Magda

Ten wpis został opublikowany w kategorii Inne i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Dodane do „ulubionych”

  1. Ewa W pisze:

    Magdo, zwróciłam uwagę na to, co napisałaś: „Nie jestem pewna, która skrajność lepsza – permanentny brak czasu, czy nuda.” Według mnie żadna skrajność, przynajmniej na dłuższą metę nie służy. Tak jak życie od skrajności do skrajności. Mam wrażenie po przeczytaniu tego postu, że doskonale to rozumiesz, pisząc o poszukiwaniu harmonii.
    Czasem warto „zmarnować” trochę czasu na zatrzymanie się i pobycie ze sobą, taka spokojna refleksja, odprężenie – to „smakuje”, to jest dobre.🙂 Wtedy jest czas na spokojne zastanowienie się, jak chcę zyć, co mi służy. Nasze ciało wspaniale nam podpowiada. Nasza kondycja psychiczna też jest czescia tego drogowskazu.

    Życzę takiego dobrego czasu i własnej drogi, niekoniecznie wynikającej z realizacji „instrukcji obsługi życia” jakie dostępne są w wielu publikacjach.

    Pozdrawiam, Ewa

    • Magda pisze:

      Witaj Ewo na blogu!

      Gratuluję odnalezienia złotego środka, jakim jest wsłuchanie się w sygnały płynące z własnego organizmu. Czasem przyłapuję się na tym, że uznaję cudze strategie za lepsze od swoich zapominając o tym, że czyjaś sytuacja może być co najwyżej podobna do mojej – nigdy identyczna. A może wystarczy wtedy zapytać siebie, czego tak naprawdę potrzebuję w danej chwili – i odpowiedź przyjdzie sama.
      Dziękuję za tych kilka linijek inspiracji i życzę satysfakcjonującego życia w zgodzie ze sobą.

      M.

  2. Żona Kota pisze:

    Z pozdrowieniami od Kota:
    http://xkcd.com/874/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s