Pudło

Bilans przeprowadzek mojego życia:

15+10 – kilogramów bagażu (i bagażu podręcznego), który można wziąć na pokład tanich linii lotniczych i które powodują, że nadal nie wyprowadziłam się w pełni;
4 – liczba oficjalnych przeprowadzek;
3 – liczba oficjalnych wyprowadzek;
0 – tyle razy rozprawiłam się z wszystkimi pudłami wypełnionymi po brzegi pamiętnikami, kasetami, obrazkami i zdjęciami.

Za każdym razem, gdy odwiedzam rodziców, którzy nadal cierpliwie składują wszystkie moje „przydasie”, postanawiam, że teraz już nie odpuszczę. Skoro z zawartości pudeł obficie pokrytych kurzem nie skorzystałam przez ostatnie dwa i pół roku, to najwyższy czas się z nimi rozstać. Próbowałam wielokrotnie, a scenariusz zazwyczaj pozostaje niezmienny. W pewne słoneczne przedpołudnie postanawiam coś zmienić w swoim życiu. Przekonuje mnie do tego fakt, że nie mam żadnych ważnych spotkań ani pracy do wykonania tego dnia. Otwieram pierwsze pudło.

Zacznijmy od prostszego: czego w nim nie znajdę?

Jedynym dotychczasowym osiągnięciem tego typu dni było rozprawienie się z notatkami, zeszytami i wszędobylskimi kserokopiami. Szybko zniknęły z półek, gdy zdałam sobie sprawę, że naprawdę nie sięgnę już nigdy do notatek z fonologii angielskiej czy literatury arabskiej. Przestałam się oszukiwać, że kiedyś w wolnym czasie (czy kiedykolwiek zastanawialiście się ile naszych deklaracji zaczyna się od „gdy będę miał/a czas”?) przeczytam te lektury, które musiałam ominąć, równocześnie stając się mądrzejszym i lepszym człowiekiem.

A co niezmiennie składuję w pudle?

Pamiętniki. Łącznie z wpisami moich koleżanek z przedszkola, które czytałam już tyle razy, że znam je na pamięć. Ulubiony brzmi: „Żółciutkich i wesołych kurczaczków życzy K.” Już w przedszkolu moja bliska znajoma potrafiła się wykazać inwencją twórczą. Pod pamiętnikami umieściłam „Złote myśli”, w których zawsze kluczowe było pytanie 9 czy 10, „Jaka jest Twoja sympatia?”. Odpowiedź na to pytanie na łamach zeszytu dobrej znajomej mogło skończyć się na dwa sposoby. Albo znajoma brała tipp-ex i po dokładnym zapamiętaniu wybranka, wymazywała go z kartki, albo okazywała się nie tak bliska jak sądziliśmy i nie dość, że zostawiała imię na kartce, to jeszcze na następnej przerwie w szkole biegła do innych opowiedzieć o swoim odkryciu. Spomiędzy pamiętników i „Złotych myśli” (a propos, w zeszłym roku znalazłam nawet zeszyt, który do mnie nie należał i nigdy go nie oddałam. Dowód na to, że nie zawsze dotrzymywałam słowa) często wypadają listy, kartki pocztowe i kolorowe karteczki, które kolekcjonowałam w szkole. A reszta? Do reszty rzadko kiedy docieram, bo tak jak Magdę pochłaniają mnie wspomnienia i zamiast rozprawiać się z przeszłością, wracam do niej i na przykład postanawiam odezwać się do koleżanki ze szkoły.

Co trzymam w pudle choć chętnie bym to wyrzuciła?

W kartonach trzymam też przeróżne nietrafione prezenty, bojąc się, że któregoś dnia osoba, która mi je wręczyła zapyta o ich los. Poza tym zawsze obawiam się, że wyrzucenie do kosza lub sprzedanie na allegro wyjdzie na jaw (przyznaję się, sprzedałam tak parę rzeczy). I nawet obecnie, gdy z większością osób, które mi je podarowały nie mam już prawie żadnego kontaktu, nadal trzymam prawie wszystkie prezenty, którymi ktoś próbował mnie kiedyś uszczęśliwić.

Do boju!

Pisząc ten tekst zdałam sobie sprawę jaką słabością się wykazuję nie umiejąc stanowczo rozstać się z tym, co trzymam „bo wypada”, „bo powinnam”, „bo może się przyda”, „bo wiele przypomina”. Wyrzucając rzeczy nie wyrzucamy przecież wspomnień. Nie rezygnujemy też z przyjaźni, które zawarliśmy. Czy wobec tego robimy miejsce na nowe? Czy „odgracanie” pokoju jest równoznaczne z „odgracaniem” życia?

Zastanawiam się cały czas nad dwoma opcjami, które opisała Magda. Chyba jednak bliżej mi do tej drugiej. Zbyt często życzę przyjaciołom, by się nie zmienili i nie zatracili siebie. Każdy dzień zmienia nieznacznie nasze nastawienie, nasze pomysły i podejście do pewnych spraw. Wierzę jednak, że życie powinno być linią prostą, a nie przerywaną.

A Wy? Palicie za sobą mosty?

Hania

Ten wpis został opublikowany w kategorii Inne i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Pudło

  1. A. pisze:

    W ostatnim czasie dopadło mnie coś zupełnie niespodziewanego. Ogarnęła mnie szalona chęć zrobienia porządku w całym moim otoczeniu i we wszystkich manatkach.

    Okej – zawsze byłam poukładana, lubiałam mieć porządek, ale równie mocno uwielbiałam układać na sterty swoją przeszłość. Wszystko po koleji, w pudełeczka.

    I nagle czar prysnął. Wyrzuciłam całe sterty moich wspomnień, co w dodatku sprawiło mi ogromną ulgę! Szybko okazało się, że sprawy z tamtych czasów już mnie po prostu nie dotyczą, nie chcę być już tamtą „mną” i czytanie odległych listów z okresu dojrzewania (o rany) wprowadzilo mnie w najzwyklejsze zakłopotanie. Po przeczytaniu jednego stwierdziłam, że jest już bezwartościowy i zwyczajnie nudny.

    Został mi jeden karton kartek z życzeniami urodzinowymi, najważniejsze pamiętniki, czy też kalendarze, girlandy z 18.
    Chociaż moje serce łomotało jak oszalałe podczas porządków, uwielbiam teraz moj pokoj. Wraz z wyrzuceniem tych rzeczy – pożegnałam wszelkie złe wspomnienia. Nielubianych kolegów z podstawówki, głupie zaloty z gimnazjum, nieudany związek z LO. To coś jak wyzwolenie, bo zostało to, co najważniejsze. Wszystko, co związane z moim obecnym partnerem i obecną mną.
    Czyli to, co może każdego dnia napawać optymizmem i w razie potrzeby przypominać o najprzyjemniejszych początkach🙂

    P.s Chociaż z pewnością nie wyrzuciłabym notesika z numerami telefonów (ale tylko tych znaczących osób)- bo nigdy nie wiadomo czy akurat za kimś się nie zatęski🙂

    • Hania pisze:

      Witaj A. na naszym blogu!
      Dzięki za pierwszy komentarz. Ponownie przeanalizowałam zawartość
      pudeł i doszłam do wniosku, że listów z czasu dojrzewania też nie
      trzymam, bo jak napisałaś: „wprowadzają w zakłopotanie”🙂 Zauważyłaś
      może, że pamiętniki z tych czasów zawierają głównie analizy „kocham
      go, czy nie?” oraz „kocha mnie, czy nie?”? Niestety girland z 18 nigdy
      nie posiadałam (kto wie, może pojawią się kiedyś girlandy z 40? :))
      Piszesz, że wraz z niektórymi rzeczami wyrzuciłaś złe wspomnienia, a
      te dobre? Zostały, bo trzymasz nadal rzeczy, które Ci o nich
      przypominają, czy może nie ma to związku?
      W każdym razie gratuluję konsekwencji w wyrzucaniu wszystkiego, co
      nielubiane i nieprzydatne oraz życzę gromadzenia samych dobrych
      doświadczeń w odświeżonym pokoju!
      H.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s